środa, 15 lutego 2017

Czas pożegnań.


Witam! 

Dzisiejsza notatka będzie poniekąd pożegnalna, albowiem to już dzisiaj kończy się konkurs na który ten blog został zgłoszony. 

Jednak nie o tym teraz. 

Moja przygoda z wojskiem pełna była wyjazdów, szkoleń i kursów. Co do kursów to już wiecie jakie przeszłam i jakie pozytywnie zaliczyłam. 

Moje wyjazdy to głównie podróże do jednostek wojskowych, ale również zawody medyczne. Wraz ze znajomym Patrykiem braliśmy udział w I Zawodach Medycznych kujawsko-pomorskiego Okręgu Airsoftu, organizowanego przez 8Rangers i Czerwony Krzyż. Dumnie stanęliśmy na 2 miejscu na podium. 

Miło wspominam również Wojskową Zieloną Szkołę w roku 2015 i 2016. Byłam na obydwóch wyjazdach i było świetnie. W zeszłym roku podobało mi się o wiele bardziej bowiem było więcej atrakcji niż 2 lata temu. Symulator katapulty, dachowania i Iskry. Było świetnie, ale najbardziej podobało mi się w Wyższej Szkole Sił Powietrznych w Dęblinie. A Pan Płukownik, który oprowadzał nas w poprzednim roku, pamiętał mnie i chwilę sobie porozmawialiśmy. Wspaniały człowiek! Nadal jestem pod wielkim wrażeniem. 

Cóż, moja przygoda tutaj właśnie się zakończyła, tak jak kończy się każda wycieczka, wyjazd... Tak i pisanie bloga dobiega końca, dziękuję Wszystkim za wsparcie. 

Właśnie dokonałam rejestracji elektronicznej do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Trzymajcie kciuki! 

Z ostatnim strzeleckim pozdrowieniem,
strzelec ZS Paulina.

Już za chwilę miałam spełnić marzenie i polecieć, na symulatorze Iskry. 

Żandarmeria Wojskowa w Mińsku Mazowieckim. 

23. Baza Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim.

Dyplom i medal, za zajęcie II miejsca. 



wtorek, 14 lutego 2017

Literatura to nie tylko lektury.


Witam! 

Jestem osobą, która nie lubi się ograniczać, nawet w kwestiach pasji. Moją inną pasją, a raczej zajęciem, którym wypełniam sobie czas wolny jest czytanie książek. 

To mnie relaksuje, ale daje mi również moment wytchnienia od szarej rzeczywistości. Czytanie również rozwija moją wyobraźnię. 

Ale nie o tym dzisiaj, postanowiłam połączyć moje dwie pasje.  
Co z tego wyszło? 

Całkiem sporo. Zaczęło się niespostrzeżenie od książki Arkadego Fiedlera, o polskich lotnikach i ich udziale w Bitwie o Anglię. "Dywizjon 303", była to pierwsza książka, która spodobała mi się w kwestii militarnej i historycznej. Zniszczona okładka, pożółkłe stronice i zapach starocią komponowały się ze zmaganiami polskich bohaterów i wypełniły moje serce. Uczucia, które we mnie się zakorzeniły odkryłam jakiś czas później, gdy na Wojskowej Zielonej Szkole mieliśmy wizytę w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. Byłam zafascynowana wszystkim co sprawiało że mogłabym wzbić się w powietrze ponad chmury. Moja miłość do lotnictwa sprawiła, że na kolejne urodziny dostałam książkę "Skrzydła wojny. Decydująca siła XX wieku." Waltera J. Boyne'a. Książka, która opisuje to wszystko co człowiek powinien wiedzieć o teraźniejszych walkach w powietrzu, co, gdzie i jak funkcjonuje, jakie są aspekty wojny z "lotu ptaka". Z innej okazji otrzymałam polsko-angielską pozycję, "Siły powietrzne. Air force", która przedstawia w swojej lekkiej ale rozbudowanej pozycji jak funkcjonują Siły Powietrzne w Polsce. Ostatnia książka, która zawitała na mojej półce to "Współczesne śmigłowce bojowe". Nie można tego nazwać książką, bo jest to album, ukazuje w swej treści śmigłowce, które wykorzystywane są w polskim lotnictwie. Opisana jest szczegółowa budowa, zasięgi, waga, jednym słowem, wszystkie dane techniczne. Pozycję otrzymałam z okazji 18-stych urodzin. 

Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają i pomagaja spełnić moje marzenia. 
Dziękuję również czytelnikom, za wyświetlenia. 

Ze strzeleckim pozdrowieniem,
strzelec ZS Paulina.






czwartek, 9 lutego 2017

Kałasznikow.

Witam!

Dzisiaj opiszę Wam wydarzenie sprzed roku, które było początkiem mojej przygody w ZS. Tamtej pamiętnej soboty pojechałam z tatą do Kowalewka na strzelnicę. 

Pierwszy raz miałam w ręku AKM, który ma cechy bojowe. Czułam podniecenie i strach. Uczucie jest niesamowite, gdy się ma w dłoni coś, czym można zabić. Położyłam się na materac w pozycji strzeleckiej i wzięłam głęboki oddech, serce waliło mi jak młot. Dostałam rozkazy od Pana Jacka i przyłożyłam policzek do kolby... Ze słuchawkami na uszach zgrałam muszkę i szczerbinkę, podpinając magazynek i przeładowując, czułam narastającą adrenalinę w moim ciele. Wymierzyłam drugi raz i położyłam palec wskazujący na spuście. Przyciskając broń do siebie miałam wrażenie, że jestem tylko ja i broń, a moje umiejętności zaraz zostaną wykorzystane, aby trafić w cel... 
Bardzo czuły spust... 

I stało się, broń wystrzeliła a ja czułam się jak w siódmym niebie. Huk zagłuszył kompletnie moje myśli. Oparłam głowę o przedramię i się uspokoiłam... 

Poczułam ulgę, że mam już to za sobą, ale jeszcze większy zawód, że niedługo to się skończy.

Teraz już na 101% wiem, że bez wojska nie byłabym sobą. To jest całe moje życie i dziękuję kolegom "po fachu" za tyle wspaniałych przeżyć! :)



Ze strzeleckim pozdrowieniem,
strzelec ZS Paulina.

AKM 100m.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Sukcesy.

Witam!

Dzisiaj opowiem Wam o moich sukcesach, które udało mi się osiągnąć dzięki ciężkiej pracy i mojemu zaangażowaniu w ZS.

Pierwszym sukcesem był Kurs Unitarny w Lęborku, który zdałam pozytywnie. Organizatorzy byli bardzo wymagający, ja jednak się nie poddałam. Kurs obejmował wiele zagadnień z wiedzy wojskowej. Jednak kończyłam kurs i jestem z siebie bardzo zadowolona. Dał mi on ogrom wiedzy, którą staram się w pełni wykorzystywać na innych kursach.

Kolejnym kursem, który odbył się miesiąc po Unitarce był CLS (Combat Lifesaver - Ratownik Pola Walki). Kurs odbył się w Łodzi w WCKMedzie. Był to 2 turnus w tym roku. Poznałam tajniki ratowania życia i zastosowanie różnorodnych opatrunków. Poznałam również wspaniałych ludzi, z którymi mam do dzisiaj kontakt. W czasie CLSu zrobiliśmy również S.E.R.E. poziom A.

No i niedawno zrobiony Kurs Piechoty w Mrozach. Było świetnie, mimo takiej ilości śniegu i wysiłku fizycznego. On również zakończył się pozytywnie. Więcej o tym kursie w poprzednim poście. 

Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierają, szczególnie rodzicom bez których nigdy nie pojechałabym na te kursy. Pomoc duchowa, finansowa i zaufanie, którym mnie obdarzyliście, pokazało mi że robiąc to dla siebie, robię to też dla Was, byście mogli być ze mnie dumni. 


Ze strzeleckim pozdrowieniem, 
strzelec ZS Paulina.




 



wtorek, 24 stycznia 2017

Kolejny papierek do teczki.

Witam! 

W piątek, dnia 20.01., o godzinie 16:00 wraz z całym oporządzeniem wojskowym, wiedzą i dobrymi chęciami, wyruszyłam z domu na Kurs Piechoty. 

Dla tych, którym nazwa nic nie mówi, kurs otwiera przede mną możliwość brania udziału w innych, bardziej wymagających kursach np. Kurs Walki w Mieście. 

KP odbywał się w Mrozach i rozpoczynał się już o godzinie 9 rano w sobotę. Po krótkim apelu i sprawdzeniu wymaganego "szpeju", czyli wszystkich wojskowych gratów, mieliśmy 10 min. na przygotowanie się do zajęć. Kadra podzieliła nas na 3 grupy: 2 drużyny i gułag, który miał na celu podszkolić strzelców nie do końca posiadających wymaganą wiedzę. Od 10 do 17 ćwiczyliśmy w lesie różne scenariusze misji, odpieraliśmy ataki i zdobywaliśmy punkty umocnione np. miejsce KM, czyli karabinu maszynowego wraz z przeszukaniem. Mokrzy do suchej nitki, dzięki 15 cm śniegu w który musieliśmy się rzucać oraz bardzo zmęczeni po tak intensywnym ćwiczeniom na świeżym powietrzu, mieliśmy dla siebie prawie 2 godziny by coś zjeść, zregenerować siły i przygotować się na wykład. Trwał on kolejne 2 godziny. Obejmował zakres teoretyczny tego, co mieliśmy "w polu" w ciągu dnia. 

Szybko położyliśmy się do śpiworów, aby mieć siły na następny dzień, czekał nas bowiem egzamin. 

Poszło trochę mało sprawnie, bo miało skończyć się o 11, a dopiero o tej godzinie zaczął się egzamin, reasumując - mieliśmy opóźnienia 3 h. Nasza grupa pod kierownictwem dowódcy Michała, zdała egzamin w całości. Niestety pierwsza grupa się trochę pogubiła i nie zdał nikt. 

Wiecie co najbardziej podoba mi się w takich kursach poza tym, że są o tematyce wojskowej? Ludzie. Można spotkać znajomych z poprzednich kursów, ale i poznać nowych. Są to osoby, z którymi ma się chociaż jeden wspólny temat. Wspieranie się nawzajem przy pokonywaniu trudności, podnoszenie na duchu, gdy już nikt nie ma siły - to są sytuacje jedne z nielicznych, w których widać człowieczeństwo u bliźniego. 

Dziękuję za wspaniale spędzony weekend i pozytywne zdanie KP!
Grunt to współpraca. 

Ze strzeleckim pozdrowieniem, 
strzelec ZS Paulina.

Pomocnik instruktora, KM-ista, dowódca drużyny i RTO. 


Przeszukiwanie przez instruktora. 


Z dowódcą drużyny, Michałem. 


Każda z osób widoczna na zdjęciu wyraziła zgodę na udostępnianie zdjęć, pozdrawiam Was chłopaki! ;)  

środa, 18 stycznia 2017

Noszone z dumą ma większą wartość.

Witam! 

W zeszły weekend członkowie oddziału ZS Bydgoszcz i nowo utworzonego oddziału ZS Aleksandrów Kujawski uczestniczyli w odprawie Komendy Głównej ZS, której przewodniczył st. insp. ZS Roman Burek. 

Na odprawie wraz z innymi kolegami dostałam Odznakę Strzelecką klasy III brązową z rąk samego Komendanta Głównego ZS. Jest to moja pierwsza odznaka dlatego będzie najbardziej przeze mnie uwielbiana. Czuję dumę i radość, że w końcu coś takiego może ozdabiać mój mundur. Ta satysfakcja, gdy inni pytają i gratulują. 
Ciężka praca zawsze będzie wynagrodzona. 

Żeby zdobyć ową Odznakę, trzeba było uzyskać określoną ilość punktów ze strzelania z amunicji ostrej do celu ze 100m. Mój wynik to 78/100, potrzebnych było 65 punktów, aby "zdać". Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu byłam jedną z nielicznych osób, której udało się uzyskać taki wynik. 

Odznaka sama w sobie jest przepiękna. Odpowiednio wyważona z grawerem i dumnym orłem w koronie. Jeśli dałoby się wyrazić dumę w jednym przedmiocie, tak wyglądałaby jej moja interpretacja.

Ze strzeleckim pozdrowieniem, 
strzelec ZS Paulina. 

Potwierdzenie nabycia i możliwości noszenia oraz sama odznaka. 



sobota, 14 stycznia 2017

Bezinteresowność, jako miara miłości.

Witam!

Dzisiaj napiszę Wam, czym dla mnie jest patriotyzm, ponieważ wielu młodych ludzi często nie zdaje sobie sprawy z tego, ile robią dla Ojczyzny w zwykłym, codziennym życiu. 

Definicje patriotyzmu wg:

- Wikipedii : - postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar; pełna gotowość do jej obrony, w każdej chwili.

- Encyklopedii PWN : - w znaczeniu ogólnym wszelkie umiłowanie do ojczyzny jako miejsca swojego pochodzenia i/lub zamieszkania.

- Słownika Języka Polskiego : - silne przywiązanie, miłość, najczęściej do ojczyzny, poczucie więzi społecznej oraz chęć, gotowość do poświęcania się dla własnego narodu, przy jednoczesnym poszanowaniu innych narodów i ich praw, kultur.

Według mnie to pojęcie jest bardzo ogólne, albowiem każdy może spełniać się jako Patriota w innych sytuacjach. W zależności od wieku lub predyspozycji każdy z nas, chociaż w najmniejszym stopniu, przyczynia się do wypełniania patriotycznych obowiązków.

Załóżmy, mamy 4 osoby: 5-letnią Kasię, 16-letniego Tomka, 32-letnią Małgosię i 67-letniego Józefa. Każda z tych osób, w inny sposób kocha i miłuje Ojczyznę, jednak efekt jest taki sam - mają poczucie własnej narodowej przynależności.   

Każde z tych źródeł wyjaśnia, że jest to pewien sposób miłości, ale żadne nie wyjaśnia że jest to miłość bezinteresowna. Nie chcemy nic w zamian. Kochamy nasz kraj taki, jakim jest (pomijając politykę lub bezrobocie).

Zachęcam do propagowania patriotyzmu! A oto moje świadectwo przynależności.

Ze strzeleckim pozdrowieniem,
strzelec ZS Paulina. 

Oddawanie honorów pod Pomnikiem Żołnierzy Poległych w Misjach i Operacjach
                            Wojskowych poza Granicami Państwa 2016r.